Szpitale szukają leku na drogi prąd

Niektóre placówki będą musiały zapłacić za energię ponad dwukrotnie więcej niż obecnie. W przypadku części z nich oznaczało to będzie koszty działalności wyższe o milion złotych rocznie. W artykule “Dziennika Gazety Prawnej” komentarz Władysława Perchaluka, wiceprezesa Związku.

Wydatki publicznych lecznic na energię elektryczną stanowią średnio 2 proc. ich budżetów. W przyszłym roku mogą wzrosnąć do 3-3,5 proc.  

Władysław Perchaluk, wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i prezes zarządu Centrum Zdrowia w Mikołowie, komentuje całą sprawę w “Dzienniku Gazecie Prawnej” jednym słowem: “Tragedia”. Placówka ma płacić za energię o 55 proc. więcej niż dotychczas. I poważnie zastanawia się nad wprowadzeniem planu B. – Najkosztowniejsza jest działalność bloku operacyjnego i wykonywanie specjalistycznych badań. Ale z nich nie możemy zrezygnować – tłumaczy. Dodaje, że analizowany jest wariant wprowadzenia systemów i aparatury energooszczędnej. Perchaluk obawia się również wzrostu cen za usługi, takie jak tomografia komputerowa i rentgen, które u niego w szpitalu realizują podmioty zewnętrzne.

Zarządzający jednostkami medycznymi w artykule Klary Klinger przyznają, że podwyżki prądu przełożą się na podwyżki innych usług. Takich jak segregacja śmieci, sprzątanie, ale także wyżywienie pacjentów, które najczęściej jest w formie cateringu od firm zewnętrznych. – Wzrost cen paliw i energii przełożył się na to, że usługodawcy podnieśli ceny – mówi Władysław Perchaluk. U nich w placówce po podwyżce zapłacą 230 tys. zł rocznie – do tej pory było to 155 tys. zł. Budżet na całość działalności wynosi 24 mln zł. – Do tego doszły też 40-procentowe podwyżki opłat za gaz – wylicza prezes Perchaluk.

Cały artykuł do przeczytania TUTAJ