Zapłata za nadwykonania tylko częściowa. Szpitale rozważają drogę sądową
Szpitale wciąż czekają na pieniądze za świadczenia wykonane w 2025 roku, a zapowiedziany sposób rozliczenia nadwykonań budzi poważne wątpliwości wśród zarządzających placówkami. Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiedział, że za świadczenia wykonane ponad limity w niektórych zakresach zapłaci od 30 do 100 proc. ich wyceny.
Do sytuacji tej odnosi się Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia. Jak podkreśla, część placówek rozważa skierowanie sprawy na drogę sądową: – Słyszymy, że są szpitale, które nie chcą podpisywać takich warunków i rozważają wejście na drogę sądową, ale są też lecznice, które stoją pod ścianą. W większości chodzi tu o zadłużone placówki powiatowe, które muszą podpisywać ugody, by cokolwiek odzyskać z poniesionych w ubiegłym roku kosztów.
Prezes Związku zwraca uwagę, że szpitale faktycznie sfinansowały leczenie pacjentów z własnych środków, często kredytując świadczenia wykonane wiele miesięcy temu: – Stawia się sprawę tak, że to wasze ryzyko zarządcze, gdy przyjmiecie więcej pacjentów, że to wasza niegospodarność leczenia ponad limit. To tak, gdybym przyszła do piekarni i zapłaciła za chleb tylko 30 proc. tego, co wczoraj. Dzisiaj daję tyle, bo na tyle mnie stać. To ryzyko piekarza, że wypiekł ten chleb i poniósł pełne koszty. Tylko tu mówimy o pacjentach – podkreśla.
Taka sytuacja stawia szpitale w niezwykle trudnym położeniu, ponieważ decyzje medyczne zaczynają być uzależnione od możliwości finansowych placówek: – Mamy odmawiać im leczenia, często ratującego życie? O przyjęciu pacjenta do szpitala ma nie decydować jego stan zdrowotny i lekarz, a ma być to decyzja zarządcza uzależniona od ekonomii? – pyta Marta Nowacka.
Przeczytaj więcej: Rynek Zdrowia.